W drodze do Walii odwiedziliśmy kilka miejsc pod patronatem English Heritage. Miejsc, które swoje najlepsze lata mają już dawno za sobą i obecnie stanowią ledwie wspomnienie i cień tego, czym były niegdyś. Niemniej jednak nadal zachwycają swoim pięknem, surowością, kunsztem wykonania i historią. Tym wpisem chcemy zapoczątkować naszą relację z wycieczki do Walii i opowiedzieć wam co nieco o tym pięknym i tajemniczym fragmencie Zjednoczonego Królestwa. Co prawda Lilleshall Abbey nie leży jeszcze w Walii ale chyba wam to nie będzie przeszkadzać 🙂

 

nawa, kościół, ruiny opactwa, człowiek siedzący na murze, okno gotyckie, zrujnowane opactwo, zniszczony kościół
Wnętrze zachowało się w stanie pozwalającym wyobrazić sobie ogrom dawnego kompleksu.

 

 

Miłe złego początki

 

Pierwszym miejscem, które odwiedziliśmy były pozostałości Augustyńskiego opactwa Lilleshall. Niegdyś bardzo dobrze prosperujący klasztor, który podzielił los wszystkich zborów na terenie Anglii, dziś zachęca swoją surowością i interesującą historią.

Historią, która zaczyna się w XII wieku, kiedy to kilkunastu “czarnych mnichów” z Dorchester Abbey w Oxfordshire przywędrowało w okolice Shrewsbury. Założyli oni klasztor, który z czasem stał się miejscem niezwykle prestiżowym i bardzo dobrze prosperującym. Tak prestiżowym, że sam król Henryk III odwiedził to miejsce co najmniej dwa razy w okolicach 1240r. W XIII wieku mnisi czerpali przychody z typowych źródeł jak darowizny, spadki czy przekazana im ziemia ale również z innych, tych mniej oczywistych. I tak w ich posiadanie wchodziły na przykład dwa młyny wodne, tężnie soli, co najmniej dwa kościoły (jeden w Leicestershire, drugi w Norfolk), udziały w kilku innych, kilkanaście domów oraz posiadłości (jeden nawet przy samym Tower of London) i most w Atcham, na którym pobierali myto od podróżnych. Swoją drogą, most ten znajdował się niedaleko obecnego Attingham Park. Kolejnego punktu na trasie naszej wycieczki do Walii. Nie mniej jednak, władza i bogactwo deprawują i z dobrze zarządzanego przedsiębiorstwa Lilleshall stoczyło się w posiadającą problemy finansowe wylęgarnie warcholstwa i zepsucia.

 

 

 

Życie to ciągłe wzloty i upadki

 

Szczyt problemów zakonu przypada na okres władania Johna Chetwynda. Na nieszczęście dla niego samego, okres ten zbiegł się z wybraniem Rogera Northbourgha na biskupa Coventry i Lichfield. Roger zlecił kontrolę w Lilleshall, na podstawie której stwierdzono, że drewno jest marnowane, piwo warzone nieefektywnie, mnisi zaniedbują jałmużny ale również opactwo przyznało wiele dożywotnich rent ludziom, którzy nie powinni ich otrzymać. Nie były to jedyne przewinienia Chetwynda, któremu poczucie bezkarności pozwoliło sformować nawet swoją zbrojną bandę i napaść na królewskiego posłańca. Co ciekawe, opatowi udało się uniknąć sprawiedliwości i przejść na spokojną emeryturę. Jego następcą został Henry Stoke.

 

ruiny domu, zakratowana brama, kapitularz, dom opata, kuchnia
Dom opata, w którym prawdopodobnie mieszkał zarówno Chetwynd, jak i jego poprzednicy i następcy.

 

Henry zdawał sobie sprawę, że ma pod opieką wielki majątek. Wiedział on również, że majątek ten jest rozsiany po całym kraju i stanowi to główny problem w zarządzaniu nim. W celu poprawy finansów zatrudnił utalentowanego prawnika William Shareshilla. Niestety najpierw pomór bydła, a później pierwsza fala czarnej śmierci opóźniła znacząco ich plany. Jednakże opactwo znowu stało się dochodowe. Oczywiście na pewien czas, gdyż kolejna kontrola przeprowadzona w 1518r. stwierdziła dług w wysokości 1.5 rocznych dochodów. Co ciekawsze, niektórzy mnisi zostali posądzeni o “łajdaczenie się z kobietami o złej reputacji”. Po pozbyciu się niegodnych braci i kolejnych zmianach, Lilleshall po raz kolejny wróciło na drogę prawości. Niestety na krótko, gdyż nastał czas reformacji.

 

refektarz, kuchnia, duże okno, ruiny budynku
Z tej strony widać dawny refektarz i kuchnię.

 

Oddajcie królowi co Boskie

 

W 1538 opactwo zostało ostatecznie rozwiązane i przeszło w ręce króla. Ówczesny opat otrzymał dom w Londynie i roczny dochód £50, natomiast mnisi musieli zadowolić się £5-£6 pensji i nagrodą pocieszenia w wysokości 50 szylingów. Majątek ruchomy został skatalogowany i wyprzedany różnym ludziom, a zabudowania zostały zakupione przez Jamesa Levesona, bogatego kupca z Wolverhampton. Jeśli bylibyście kiedyś w okolicach St Peter’s Collegiate Church w Wolverhampton zwróćcie uwagę na rzeźbione ławki. Pochodzą one właśnie z Lilleshall Abbey i są darem od Jamesa. Wracajmy jednak do XVIw.
To, że do dawnego opactwa wprowadzili się nowi właściciele nie znaczy, że fortuna przestała kołem się toczyć. Jak to już w historii tego miejsca bywa, znowu doświadczyło ono kłopotów finansowych. Syn Jamesa, Walter został oskarżony o piractwo i w związku z tym odbył kilka wyroków ale również musiał zdobyć pieniądze na grzywny. Po raz kolejny, były już klasztor, potrzebował pomocy finansowej. Nie wdając się w zbytnie szczegóły, do czasów wojny domowej posiadłość przechodziła z rąk do rąk, zarówno w rodzinie Levesonów jak i przez krótki okres pozostawała własnością korony.

 

 

sklepienie krzyżowo - żebrowe, korytarz, kamienne drzwi
Korytarz prowadzący do zakrystii i kapitularza. Zwróćcie uwagę na charakterystyczne sklepienie krzyżowo – żebrowe, typowe dla architektury tamtego okresu.

 

 

Ostateczny koniec Lilleshall Abbey nastąpił w trakcie Angielskiej Wojny Domowej. Levesonowie opowiedzieli się po stronie króla, ich dom został ufortyfikowany a garnizon obsadzony 160 ludźmi. Siły parlamentu zdobyły jednak twierdzę niszcząc przy okazji transept, kaplicę i wieżę kościelną. Po tych wydarzeniach rodzina powoli przenosiła się do nowej posiadłości pozostawiając obecną na pastwę żywiołów i czasu. Do XIXw. zabudowania popadły w ostateczną ruinę i pozostają mniej więcej w tym stanie do dziś.

 

wejście do kościoła, romańska brama, gotyckie okno, ruiny, nawa, prezbiterium
Lilleshall łączy w sobie elementy architektury romańskiej i gotyckiej. Główne wejście zdecydowanie należy do tej pierwszej, podczas gdy okno widoczne na końcu kościoła to typowy przedstawiciel tej drugiej.

 

Stan obecny

 

Obecnie Lilleshall Abbey pozostaje pod kuratelą English Heritage i jest dostępne dla zwiedzających za darmo. Jeśli przyjedziecie tutaj samochodem musicie wziąć pod uwagę, że “parking” to miejsce na zaledwie kilka pojazdów. Chociaż ruiny chyba nie są aż tak popularne, żeby stanowiło to problem.

Pierwszą rzeczą jaka nas przywita na miejscu to pozostałości wejścia do kościoła, z okazałą romańską bramą łukową i resztkami gotyckiej wieży. Same mury zachowały się w zadziwiająco dobrym stanie i z pomocą planszy przy wejściu będziemy mogli łatwo wyobrazić sobie niegdysiejszą bryłę całego budynku. Kolejną rzeczą, której na pewno nie da się przegapić jest ogromne okno na końcu prezbiterium. Z pewnością kiedy było całe, z pięknym witrażem, robiło niesamowite wrażenie.

 

okno z witrażem, gotycka architektura, ruiny
Takie okno z wielkim witrażem z pewnością olśniewało uczestników mszy i było dowodem na wspaniałość Boga

 

W trakcie przechodzenia przez nawę warto skierować się w lewo i znaleźć małą spiralną klatkę schodową. Jest to wejście na mury, skąd będziemy mogli spojrzeć z wysoka na ruiny jak i panoramę okolicy.
Do czasów dzisiejszych zachowały się pozostałości kilku innych budynków użytkowych i mieszkalnych. Zaraz obok południowego transeptu znajduje się zakrystia a dalej kapitularz, w którym znajdziemy nagrobki pochowanych tu mnichów. Poza funkcją cmentarną kapitularz pełnił również rolę sali zebrań gdzie omawiane były decyzje dotyczące zarządzania opactwem. Również w tym miejscu bracia, których męczyło poczucie winy mogli wyznać publicznie swoje grzechy.

 

cegły, klatka schodowa, wydrapane napisy, stary tekst z XVIII wieku
Spiralna klatka schodowa, którą wejdziemy na mury. Zagadką pozostaje czy napisy wydrapane na cegłach faktycznie pochodzą z XVIIIw. czy są współczesną imitacją.

 

Z kapitularza, zapewne w dawnych czasach przez krużganek, można wyjść na wewnętrzny dziedziniec. Obecnie porośnięty trawą i otoczony kolejnymi rozsypującymi się ścianami. Ściany te składały się na refektarz, kuchnię, dom opata oraz korytarz prowadzący do tych właśnie, wewnętrznych zabudowań.

Na tym zakończymy naszą wycieczkę przez Lilleshall Abbey. Na koniec dodamy, że warto jeszcze obejść cały kompleks od zachodu, żeby obejrzeć wszystkie zabudowania z zewnątrz.

 

nawa, prezbiterium, duże okno, zniszczone mury
Taki widok rozpościera się z góry.

 

nagrobek, krzyż celtycki, stary grób, groby zakonników
W kapitularzu znajdziemy nagrobki, pod którymi kiedyś spoczywali bracia zakonni.

 

Czy warto?

 

To pytanie pozostaje nieodłącznym towarzyszem naszych rozważań i wpisów na blogu. Z jednej strony Lilleshall Abbey stanowi piękny zabytek architektury łączącej styl romański z gotykiem, który posiada niezwykłą historię. Z drugiej można powiedzieć, że to sterta rozsypujących się kamieni. Gdyby ruiny leżały pośrodku niczego i wyprawa do nich oznaczałaby np godzinną jazdę samochodem prawdopodobnie nie zachęcalibyśmy was do wizyty w tym miejscu. Oczywiście również nie zniechęcalibyśmy was do tego. Ot kolejne zniszczone przez los i czas wspomnienie przeszłości. Na szczęści okolice Shrewsbury obfitują w malowniczo położone pozostałości klasztorów i zamków. Jednodniowa wycieczka zaowocuje obejrzeniem co najmniej kilku takich zabytków, a to już jest jak najbardziej warte polecenia. Z całego serca 🙂

Do zobaczenia!

 

 

Lilleshall Abbey – jak nie prowadzić opactwa
5 (100%) 2 votes

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *