Anglia w XVI w. była Państwem niezwykle aktywnym na arenie międzynarodowej. Król Henryk VIII dokonał apostazji od Kościoła Katolickiego i założył Kościół Anglikański, prowadził aktywny konflikt z Francją i Świętym Cesarstwem Rzymskim oraz formalnie wcielił Walię do Anglii. Nic dziwnego, że zmieniając wrogów i sojuszników jak rękawiczki, dostrzegł możliwość inwazji na swoje królestwo. Potrzeba ta zaowocowała powstaniem sieci umocnień, które miały bronić południowego wybrzeża Anglii. Dziś zabieramy was na wycieczkę do jednego z takich fortów. Witajcie w Deal Castle.

 

deal castle, union jack, flaga brytyjska, aramta, 32 funtówka, kula armatnia, zamek, działo, wybrzeże, seaside, kolubryna
Armaty, chociaż dziś na emeryturze, dalej strzegą Brytyjskiego Wybrzeża i dumnie powiewającego Union Jacka.

 

Jak trwoga, to… król pomoże.

 

Henryk VIII zdawał sobie sprawę z zagrożenia jakie powodowała jego polityka. Dlatego słusznie doszedł do wniosku, że zbudowanie kilkunastu punktów obrony na wybrzeżu, znacząco podniesie możliwości odparcia potencjalnej inwazji. Pozwoli to również na zwiększenie kontroli przy samych brzegach Anglii. Za czasów jego panowania, w najbardziej krytycznych punktach, powstało kilkanaście nowych zamków. Jednym z takich punktów było the Downs, rozciągające się pomiędzy North i South Foreland. Jest to wręcz idealnie ukształtowany teren do tego, żeby wylądowały tutaj znaczące siły wroga. Południowe wybrzeże to wysokie, kredowe klify, dość łatwe do obrony. The Downs jednak to rozległe, płaskie przestrzenie, które stanowią otwartą drogę do Londynu. Rozsądnym zatem było wzmocnienie tego odcinka aby uniemożliwić najeźdźcom wdarcie się wgłąb kraju. W takich okolicznościach powstają murowane Sandown, Walmer i Deal Castle oraz cztery drewniano – ziemne forty. Niestety do naszych czasów zachowały się tylko Deal i Walmer.

Wszystkie trzy zamki były niezwykle innowacyjnymi koncepcjami. Ich projektanci odeszli od typowej formy z wysokimi murami i strzelistymi wieżami. Zamiast tego stworzyli przysadziste budowle, na planie okręgu, ledwo wystające ponad teren, na którym się znajdowały. Powodowało to, że automatycznie stawały się celem trudniejszym do trafienia, jak również możliwe było zbudowanie wysuniętych bastionów na długości ich całych obwodów. Taki plan zapewniał podniesienie możliwości obronnych oraz, w razie potrzeby, prowadzenie ognia bez żadnych przeszkód na wszystkich kierunkach.

 

mapa, europa, zamek, cesarstwo rzymskie, hiszpania, francja, anglia, włochy, renesans, średniowiecze
Na parterze możemy zapoznać się z Renesansowym światem. Szkoda tylko, że mapa nie obejmuje również wschodniej Europy.

 

W zamku znajduje się również trochę eksponatów z epoki. Tutaj akurat kule artyleryjskie różnego kalibru i zamek od, prawdopodobnie, falkonetu.

 

Część ścian wewnętrznych możemy podziwiać w ich oryginalnym stanie.

 

Od czasów chwały do zapomnienia. I z powrotem.

 

Deal Castle uzyskał pełną sprawność bojową w 1540 r. i stał się ważnym punktem w obronie wybrzeża Anglii. Archiwa wskazują, że 7 lat później posiadał na swoim stanie 57 dział i 87 długich łuków i było to w jego historii najbliżej do zakładanej liczby 140 dział. Do 1570 r. na służbie pozostało już tylko 17 armat, z czego większość w opłakanym stanie. Na przestrzeni kolejnych lat forteca powoli popadała w ruinę. Do 1641 r. wyasygnowano dwukrotnie środki na naprawę, w łącznej kwocie ponad £2000. Niestety za każdym razem pieniądze te w niewyjaśniony sposób znikały.

W trakcie angielskiej wojny domowej Deal Castle nie odegrał znaczącej roli, aczkolwiek stał się areną starć sił rojalistów, którzy oblegali zwolenników parlamentu.

Dawny blask zamek odzyskał dopiero w XVIII w. Czasy Napoleońskie wymusiły na Wielkiej Brytanii ogromny wysiłek wojenny. W okolicach Deal i Walmer wybudowano baraki dla 1000 żołnierzy oraz szpital wojskowy. The Downs stało się stałym garnizonem dla dywizjonu marynarki wojennej. Jego zadaniem było utrzymanie żeglugi na Kanale La Manche oraz blokowanie francuskich portów.

Podczas I Wojny Światowej twierdza nie pełniła żadnych funkcji militarnych. Zostały one przywrócone dopiero w 1940 r. kiedy to armia zainstalowała tam zapasową baterię dział obrony wybrzeża.

Po zakończeniu działań wojennych postanowiono o przywróceniu Deal Castle do formy mu najbliższej z czasów Tudorów. W okresie od 1952 r. do 1963 r. przeprowadzono prace rekonstrukcyjne, powstało muzeum oraz wystawa broni i pancerzy. Co prawda plan nie został zrealizowany w 100%, ponieważ na przestrzeni lat zamek przechodził wiele modyfikacji ale udało się uzyskać dość dobrze wyglądający kompromis.

 

 

Jedno z kilku piwnicznych pomieszczeń pod zamkiem.

 

 

To jest zamek na miarę naszych możliwości

 

Jak wspomnieliśmy wcześniej konstrukcja Deal Castle jest unikatowa jak na czasy, w których powstał. Jeśli spojrzycie na całą bryłę to być może przyjdzie wam do głowy współczesny bunkier a nie renesansowy pałac. Nie będziecie w błędzie. Rzućmy zatem okiem na to jak zamek wygląda współcześnie.

Jak na porządną warownię przystało, fosa musi być. Jednak już tutaj pojawia się pewien zgrzyt, ponieważ nie mamy do czynienia z wodą opływającą mury, lecz z fosą suchą. Dzięki temu każdy żołnierz, który chciałby zdobyć twierdze musiałby wejść do dołu głębokiego na kilka metrów i narazić się na morderczy ostrzał broni palnej z 53 pozycji strzeleckich. To jednak oczywiście nie wszystko, ponieważ nad małymi otworami strzelniczymi znajduje się 6 głównych bastionów, gdzie były ustawione potężne armaty. Stamtąd również można było razić bronią krótszego zasięgu wrogie wojska szturmujące mury. Główne bastiony ledwo wystają ponad otaczający je teren, co oczywiście powoduje, że znacznie trudniej trafić znajdujących się tam obrońców. Dodatkowo, w czasach Tudorów blanki miały specjalną konstrukcję, która miała powodować odbijanie się wszystkich pocisków. Niestety parapety były przebudowywane dwukrotnie i ta struktura nie zachowała się do czasów dzisiejszych.

 

Taki widok zobaczyliby najeźdźcy, gdyby w trakcie ataku dostali się do suchej fosy. Prawda, że niezbyt ciekawie?

 

Na dziedziniec, z wewnętrznej twierdzy, również wychodziły małe okienka, z których można było razić wroga w razie potrzeby.

 

 

Tak wygląda potencjalny punkt ogniowy od wewnątrz.

 

Jeśli napastnicy wdarliby się jakimś sposobem na wewnętrzny dziedziniec, strażnicy mogliby się schronić w wewnętrznej twierdzy. Ta część jest w zasadzie taka sama jak zewnętrzne bastiony, tylko oczywiście mniejsza i zakryta od góry dachem. Stamtąd również mogliby w łatwy sposób odpierać próby natarcia. Co ciekawe w ścianach zostały zaprojektowane specjalne otwory wentylacyjne, których zadaniem było odprowadzanie dymu prochu strzelniczego. Dzięki temu obrońcy nie udusiliby się w oparach z własnej broni.

W środku, Deal Castle posiada trzy poziomy. Piwnicę, w której znajdziemy prochownię, składy broni, spiżarnie oraz korytarz w zewnętrznym murze, gdzie znajdują się otwory strzelnicze wychodzące na fosę. Na parterze, w dzisiejszych czasach zorganizowana jest wystawa dotycząca okresu Tudorów i początków samej twierdzy. W dawnych czasach prawdopodobnie mieściły się tu pokoje wspólne, kuchnia, kuźnia, magazyn podręczny, pokoje służby i kaplica, która powstała w 1923 r. Piętro to już pokoje należące do oficerów – kapitana i porucznika. Poza tym znajdowała się tutaj również kuchnia, pokój służącego, sypialnie, swego rodzaju biura i kolejna zbrojownia. Obecnie ta część utrzymana jest w XVIII w. stylistyce i właśnie pochodzącego z tego okresu historie możemy tutaj znaleźć.

 

Na piętrze znajdziemy interesujące fakty z nieco późniejszego czasu życia Deal Castle

 

 

Najwyższy poziom prezentuje późniejszy okres historyczny.

 

Deal Castle – Informacje praktyczne

 

Twierdza znajduje się na wschodnim wybrzeżu, w hrabstwie Kent, dokładny adres to Marine Road, Deal, Kent, CT14 7BA. Otwarta jest dla zwiedzających 7 dni w tygodniu od 10:00 do 17:00. Cena biletu normalnego to £7,2 a ulgowego £4,3, dzieci poniżej 4 roku życia mogą wejść za darmo.

Poza stałą ekspozycją, która nie jest zbyt bogata, na zamku odbywają się okolicznościowe imprezy i wydarzenia. Jak zwykle zachęcamy was do wizyty na stronie English Heritage, w celu sprawdzenia aktualnego programu.

Najwygodniej dostać się tam można oczywiście własnym samochodem. Parking obok zamku jest płatny ale jeśli zabierzecie jedną część biletu ze sobą (drugą należy umieścić w widocznym miejscu w samochodzie) dostaniecie zwrot przy kupnie wejściówek. Jest to spowodowane tym, że parking formalnie należy do miasta, a nie do English Heritage. Inną opcją jest oczywiście transport publiczny. Bezpośredni pociąg kursuje między Deal a London St. Pancras International, kosztuje £26,7 a czas podróży to nieco ponad 2 godziny. Możecie również wybrać pociąg z Charing Cross ale wtedy musicie się przesiąść w Ashford International. Jeśli chcecie zaoszczędzić trochę funtów polecamy wam kupno biletu “Advance”. Tylko pamiętajcie, że wtedy kupujecie przejazd o konkretnej godzinie i nie możecie jechać innym składem. Niektórzy z was z pewnością są fanami kolarstwa i zechcą wsiąść na jednoślad. W takim wypadku musicie kierować się krajową drogą nr 1, która łączy Dover z Wyspami Szetlandzkimi.

 

 

Przechodząc przez korytarze, ciągnące się dookoła zewnętrznych murów, można trafić na kilka interesujących znalezisk.

 

W niektórych miejscach jest kompletnie ciemno więc pamiętajcie, żeby zabrać co najmniej telefon z latarką.

 

Podsumowanie

 

Deal Castle nie jest najlepszym co możecie zobaczyć w Anglii ale znajduje się tu kilka ciekawostek i smaczków, które z pewnością ucieszą fanów historii. Osobom, które nie interesują się tą dziedziną nauki jako taką, zdecydowanie bardziej polecamy pobliski Walmer Castle. Znajdziecie tam piękniejsze wnętrza i rozległe ogrody, w których będziecie mogli odpocząć od zgiełku tłumów i codziennej gonitwy.

To by było na tyle, w tym artykule. Dziękujemy jeśli dotrwaliście do końca. Pamiętajcie, żeby zostawić komentarz i kliknąć gwiazdkę lub zostawić kciuka w górę jeśli wam się podobało. Koniecznie sprawdźcie również inne zamki, które mieliśmy okazję odwiedzić.

 

PS

Na sam koniec chcemy wam jeszcze polecić dobrego fish & chipsa w Deal. Jeśli zgłodnielibyście w trakcie zwiedzania, koniecznie wpadnijcie do Sea View. My tam jedliśmy i musimy szczerze powiedzieć, że angielski klasyk był naprawdę dobry i w rozsądnej cenie. Co prawda nie tak wspaniały jak w pewnym miejscu w Rye ale to temat na zupełnie inny wpis 😉

 

Do zobaczenia!

 

Spodobał Ci się wpis? Zostaw gwiazdkę!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *